logo
Czwartek, 02 lipca 2020 r.
imieniny:
Kariny, Serafiny, Urbana, Juliana, Bernardyna – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Artur Marek Wójtowicz
Szwajcarska Nędza
materiał własny
 


Szwajcarska Nędza

„...Człowieku: przecież ja żyję na krawędzi nędzy...„ i dla potwierdzenia wagi swojej wypowiedzi wyjął złoty zegarek by ukradkiem zerknąć na godzinę.

Przed kilkoma tygodniami spotkałem się właśnie z taką sytuacją w centrum Zurychu. Dla większości Polaków Szwajcaria kojarzy się, z bankami, zegarkami i błędnie pojmowaną czekoladą „Milka“. Błędnie ponieważ czekolada ta nie pochodzi ze Szwajcarii ale z niemieckiej Bawarii. Czyli krótko mówiąc Bogactwo i „rzeka złota“ płynąca z Zurychu bądź z Genewy.

Tymczasem ostanie badania socjologiczne wykazały, że w Szwajcarii liczącej 7, 2 mln mieszkańców 500 000 osób żyje poniżej poziomu, wystarczającego do prowadzenia normalnego życia, a wręcz na skraju nędzy. W jednym z najbogatszych krajów świata?

W tym miejscu warto jest nadmienić, że przysłowiowa „kuroniówka“  może wynosić na terenie Szwajcarii ok 1600 franków. Miesięczne oplacenie mieszkania wraz z wyżywieniem wynosi ok 1200 – 1800 franków (w zależności od regionu). Ubezpieczenie miesięczne zależnie od kasy chorych: 200 – 400 franków miesięcznie.

Żywe przykłady ubóstwa w Szwajcarii można znaleźć na stronie internetowej: www.armut.ch
Tam też czytamy, że każde dziesiąte dziecko żyje w biedzie. Przykłady tego typu możnaby mnożyć:

- Tobias Reifler, 26 lat, rozwiedziny, jedno dziecko – zarabia 2 330 000 franków miesięcznie. Po opłaceniu mieszkania (810 franków), jedzenia (350), ubezpieczenia (220), alimentów (820) i innych niezbędnych wydatków (265 franków) na koniec miesiąca pozostaje z sumą: - 135 franków.
-  Eva Hutter, 23 lat, telefonistka, stan wolny – zarabia 1 940 franków miesięcznie. Po opłaceniu mieszkania (980 franków), jedzenia (380), ubezpieczenia (350), i innych niezbędnych wydatków (305 franków) na koniec miesiąca pozostaje z sumą: - 75 franków.
- Reto Spalinger, 49 lat, monter, żonaty, 5 dzieci - zarabia 4 820 franków miesięcznie. Po opłaceniu mieszkania (1 880 franków), jedzenia (1 100), ubezpieczenia (950), i innych niezbędnych wydatków (1 060 franków) na koniec miesiąca pozostaje z sumą: - 180 franków.

Ktoś kiedyś powiedział, że bogactwo jest pojęciem względnym, bieda — bezwzględnym. W szwajcarskim rozumieniu słowa „ubogi” mieści się osoba która nie jest w stanie opłacić mieszkania, samochodu, kosztów życia i należnego urlopu. Nie jest żadną tajemnicą, że koszty życia w Szwajcarii są bardzo wysokie.  Przykładowo książka kosztuje ok 30 – 40 franków, porada u jakiegokolwiek specjalisty 100 – 150 franków, bułka z wędliną 5 franków, najtańszy bilet autobusowy 2 franki, kolejowy 2,20 franka. Część Szwajcarów wyjeżdża na zakupy do pobliskiej Austrii, czy też Niemiec, gdyż nie stać ich na dokonywanie zakupów w kraju. Ta sama bułka z wędliną w Austrii kostuje  2,5 Euro ( tj. 3,75 franka), książka  15 Euro (tj 22,5 franka) itd. Sam kiedyś dostrzegłem ze zdziwieniem, że bardziej opłaca mi się wyjechać z St. Gallen do fryzjera do austriackiej Bregencji, opłacając jego pracę i bilety kolejowe. Cała wyprawa jest tańsza niż pójście do fryzjera w St. Gallen.  Fryzjer męski kosztuje w St. Gallen ok. 40 franków, zaś w Bregencji 8 Euro (tj. 12 franków). W takiej perspektywie inaczej rozumie się słowo ubóstwo w Polsce, inaczej w Szwajcarii a jeszcze inaczej w Afryce.

No tak ktośby mógł powiedzieć: Zatem mieszkając w Szwajcarii mógłbym wziąść „kuroniówkę“ i wyjechać na miesiąc do Polski. Nie nie tak łatwo to nie jest. Bowiem Urząd d/s Bezrobocia mając na względzie, że większość bezrobotnych stanowią obcokrajowcy, dość często kontroluje, czy mieszkają oni na terenie kraju. W przypadku jakiegokolwiek donosu ze strony sąsiadów (a trzeba wiedzieć, że są oni narodem który bardzo plotkuje). Można zostać pozbawionym prawa do zasiłku. Jest to dobra metoda by w ten sposób uchronić gospodarkę przed upadkiem. Pieniądze które są dawane w kraju, powinny być w tym samym kraju wydawane.Z drugiej jednak strony trzeba o tym pamietać, że wspomniany przeze mnie urząd zabiega, by w pierwszej kolejności pracę otrzymywali Szwajcarzy. Bo bądź co bądź są w swoim kraju. Choćby obcokrajowiec pracował taniej i wydajniej, nie dostanie pozwolenia na pracę. Bo w ten sposób „wskoczyłby“ na miejsce jakiegoś Szwajcara. A jak jest w Polsce, sami dobrze wiemy. Sam tego doświadczyłem szukając pracy. Przez cały miesiąc otrzymałem około 100 odmownych odpowiedzi. Argumentacja najczęściej była taka, że w Szwajcarii która liczy ok. 7,2 mln mieszkańców około 500 000 żyje poniżej najniższej krajowej. Zatem miejsce o które się ubiegam czeka na Helvete. Dana firma może przyjąć do pracy obcokrajowca, gdy przynajmniej dwukrotnie szukała kogoś i nie znalazła żadnego Szwajcara.

Tymczasem przeglądałem w ubiegłym roku dane statystyczne dotyczące Polski. Ze zdumieniem zauważyłem, że pomimo, iż w 2002 r. mieliśmy  ok. 1,5 mln bezrobotnych nic nie robiliśmy sobie z tego, że w naszym kraju pracuje ok. 1 mln osób na czarno. W większości ze Wschodu, ale i z terenów byłego NRD. Jeżeli zatem ograniczonoby miejsca pracy dla obcokrajówców wówczas i bezrobocie w kraju nie byłoby tak wysokie.

W 1833 r. student uniwersytetu paryskiego Frédéric Ozanam założył organizację pomagającą biednym pod wezwaniem św. Wincentego a Paulo znaną w Szwajcarii pod skrótem „VIKO”. Miała ona na celu pomaganie osobom którym nie wystarcza na utrzymanie siebie i swojej rodziny. Do Szwajcarii dotarła ona w 1846 r. i pojawiła się początkowo w Genewie a następnie w innych miastach.

Alfons Sonderegger proboszcz parafii St. Otmar w St. Gallen: „...największym problemem dla wspomnianej organizacji jest znalezienie ludzi naprawdę biednych, a nie „przyszywanych biedaków...”.

Prawdziwa bieda bowiem nie wystawia się na pokaz

Anton German z Gossau SG, który od  prawie roku jest bezrobotnym, nie może przeboleć, że w tak bogatym kraju jego jako Szwajcara nie stać na papierosy. Twierdzi, że bardziej opłaca im się nie pracować, lecz pobierać zasiłek dla bezrobotnych i wykonywać drobne usługi „na czarno”. I rozumiem go doskonale. Po ostatniej podwyżce wyrobów tytoniowych w Aargau, paczka papierosów kosztuje 5,2 franka. Czyli mi bardziej opłaca się kupić 10 paczek papierosów w Polsce, opłacić przesyłkę pocztową i wysłać do Szwajcarii. Po otrzymaniu przesyłki mam papierosy w cenie dwukrotnie niższej niż “szwajcarska”.

Na ten temat można niewątpliwie wiele pisać, lecz ja chciałbym skupić w tym momencie się na jednym. A mianowicie na działalności „Caritasu” w diecezji St. Gallen.

Przez pewien czas miałem wiele kontaktów z tą instytucją. Zdumiewające są pomysły które stosuje się by pomagać ubogim mieszkającym w okolicy. Zarząd „Caritasu” przed kilkoma laty otworzył w St. Gallen kilka firm budowlanych do których są zatrudniani przeważnie obcokrajowcy, którzy mieli problemy z pracą. We wspomnianych firmach pracowali oni przez okres wymagający do otrzymania zasiłku i dalej ustępowali miejsca innym bezrobotnym. W ten sposób mieli zagwarantowany stały dopływ „gotówki”. Być może niewielki, ale zawsze coś. Mając styczność z „Caritasem” fascynowała mnie odpowiedzialność wspólnoty za bezrobotnych z danego regionu. Osoby te nie były pozostawione samym sobie.


Czym jest ubóstwo?

Czy jeżeli mówię, że jestem ubogim oznacza to, że nie mam na chleb i życie codzienne, czy też oznacza to, że nie mam tyle ile mają inni? Ktoś kiedyś mi powiedział, że: „nie zawsze Polak jest biedny, wtedy kiedy mówi, że jest biedny”. Nie tak dawno byłem u pewnej polskiej rodziny. W mieszkaniu zauważyłem, trzy telewizory (w tym jeden co dopiero rozpakowany). Naturalnie usłyszałem, że w tej rodzinie gości bieda, bo „pani domu nie pracuje”, zaś jej mąż jest na bezrobotnym. Mimo tego nie zauważyłem problemów z kupowaniem papierosów i alkoholu. Od dawien dawna myślałem, że wszelkiego rodzaju używki kupuje się wtedy kiedy ma się już zaspokojone podstawowe utrzymanie, czyli krótko mówiąc z nadwyżek. Tymczasem rzeczywistość jest inna.

Czym jest ubóstwo?

Bo widzicie kochani człowiek ubogi jest tym człowiekiem który ma wszystko u Boga i ufa mu, natomiast bogaty jest tym który ma Boga stale na Ty i mówi: ej Ty daj mi to, przynieś mi to, pokaż mi to itd... – powiedział kiedyś mój znajomy kombonianin pracujący w Polsce.

I tak przez lata się zastanawiałem nad tym. Widziałem w Szwajcarii wielu ludzi bogatych (materialnie), a ubogich (duchowo). Kobiety które leciały z Zurychu do Nowego Jorku samolotem by kupić mężowi krawat. Wracały i dawały mu go, a gdy ten miał jakieś zastrzeżenia leciały ponownie by go (krawat nie męża) wymienić. Jednakże w chorobie lub cierpieniu zdawały sobie sprawę, że nie pieniądze lecz wiara potrafi zwyciężyć „raka”.

Stare przysłowie nepalskie mówi: ludzie nie mający czasu są gorsi od żebraka. A czy czasami nie jest tak, że ludzie chcąc być bogatymi biegną bez końca za pieniądzem, nie mając czasu na nic innego? Stają się żebrakami czasu, niewolnikami pracy by stać się niewolnikami pieniądza? Kochani szanujmy się jako ludzie. Nie wykorzystujmy innych by na ich „garbie” dochodzić do władzy i pieniądza.

Czym zatem jest ubóstwo?

„...Człowieku: przecież ja żyję na krawędzi nędzy...„ i dla potwierdzenia wagi swojej wypowiedzi wyjął złoty zegarek by ukradkiem zerknąć na godzinę.

Artur Marek Wójtowicz

 
Zobacz także
Marek Witkowski
Każdy człowiek ma różne predyspozycje do bliskości i dystansu. Wynikają one z jego wychowania, historii życia, z powołania, kultury, wykształcenia. Uczestników wspólnot modlitewnych łączy wiara i modlitwa, a bliskość z Jezusem zbliża ich także ku sobie. A jakie relacje ze wspólnotą buduje jej duszpasterz? Czy jest wyłącznie ojcem duchowym i przełożonym, czy oprócz tego wchodzi w relacje przyjaźni, stołowo-ogródkowe, a dzieci członków wspólnoty mogą go poprosić: „Wujku, weź mnie na barana”? 
 
Marek Witkowski
Każdy z nas jest inny – ma swój temperament, charakter, różni się wychowaniem czy wykształceniem i posiada jedyną, niepowtarzalną historię życia. Nawet bliźniacy, choć zewnętrznie mogą być do siebie podobni, nie mają takich samych wnętrz. Lecz wszystkich nas łączy jedno: jesteśmy dziećmi tego samego Ojca – Boga...
 
Ks. Krzysztof Pawlina
Istnieją w Polsce dwie tendencje w opiniach o młodzieży. Pierwsza to tendencja do idealizowania młodzieży - młodzież szansą społeczeństwa, młodzież naszą nadzieją, młodzi naszą przyszłością. Ma ona swoją starą tradycję, zawsze w młodym pokoleniu dopatrywano się czegoś - za czym tęskniło pokolenie dorosłe, czego nie udało się dokonać pokoleniu schodzącemu...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー