logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Raniero Cantalamessa OFMCap
Trwali na modlitwie
 


Obok tej prywatnej modlitwy Jezusa była też modlitwa liturgiczna. To prawda, że Ewangelia nie mówi nam tego, ale Jezus także odmawiał Liturgię Godzin. Nie miał brewiarza, ale odmawiał Liturgię Godzin, bo każdy Izraelita trzy razy dziennie zatrzymywał się, gdziekolwiek się znajdował, zwracał się w stronę świątyni jerozolimskiej i odmawiał modlitwę, na przykład: „Słuchaj Izraelu!...” Jest nie do pomyślenia, żeby Jezus był wyjątkiem w tym względzie: zaraz by Go oskarżono, że łamie Prawo. I właśnie z tej modlitwy odmawianej trzy razy dziennie (rano o wschodzie słońca, po południu podczas ofiar składanych w świątyni i wieczorem o zachodzie słońca) wywodzi się nasza Liturgia Godzin. Mamy więc piękny przykład: Jezus modlił się według tego rytmu godzin.
 
Postarajmy się zagłębić się trochę w modlitwę Jezusa. Jaka była modlitwa Jezusa? Wszystkie Jego modlitwy, które są przytoczone w Ewangelii, zaczynają się od okrzyku: „Abba! Ojcze!” (z wyjątkiem tej modlitwy na krzyżu, która jest cytatem psalmu: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”). Tak więc modlitwa Jezusa była synowskim okrzykiem do Ojca. Przyznam wam, że jestem zafascynowany tym obrazem Jezusa, który się modli, bo możemy sobie wyobrażać w jakiejś mierze, co działo się ­pomiędzy Ojcem Niebieskim a Jego Synem Wcielonym, kiedy Jezus się modlił: jaki przepływ miłości i posłuszeństwa przechodził między Ojcem a Synem! Czasem możemy stanąć w duchu obok Jezusa i dzielić Jego modlitwę, bo ten sam Duch, który modlił się w Jezusie, modli się także w nas. I rzeczywiście, św. Łukasz mówi nam, że Jezus modlił się w Duchu. Pewnego dnia Jezus rozradował się w Duchu i rzekł: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi...” Tak więc modlitwa Jezusa to modlitwa wzbudzona przez Ducha Świętego.
 
Teraz przejdźmy od Jezusa do nas. Św. Paweł mówi nam, że Ojciec posyła nam Ducha Syna Swego, który woła w nas: „Abba, Ojcze!” To oznacza, że modlitwa chrześcijańska jest kontynuacją modlitwy Jezusa. To Jezus modli się w członkach swego Ciała. Duch Święty, który modlił się w Jezusie, teraz modli się w wierzącym.
Św. Augustyn zauważył taką rzecz: dlaczego Duch Święty, kiedy przychodzi do ochrzczonego, woła: „Abba”? Duch Święty nie jest Synem Ojca, prawda? Duch pochodzi od Ojca, ale nie jest Synem, nie jest zrodzony, więc dlaczego Duch zwraca się do Ojca nazywając Go: „Ojcze”? Bo to jest Duch Syna, Jezusa, który modli się w nas i to On woła: „Abba”. I to jest, drodzy przyjaciele, wspaniała wiadomość dotycząca modlitwy.
 
Pamiętacie, że w pewnej medytacji powiedzieliśmy, że chrześcijaństwo jest łaską. Chrześcijaństwo nigdy nie zaczyna się od obowiązku, ale zaczyna się od daru. I to odnosi się też do modlitwy. My nie otrzymaliśmy przykazania modlitwy, otrzymaliśmy dar modlitwy, gdyż otrzymaliśmy Ducha Świętego, który jest źródłem modlitwy. Oczywiście, mamy naśladować modlitwę Jezusa, świętych, ale jeszcze przed naszym wysiłkiem naśladowania otrzymaliśmy dar Ducha Świętego.
Św. Paweł mówi to wyraźnie: „Duch przychodzi z pomocą naszej słabości”. My nie umiemy się bowiem modlić, więc Duch modli się w nas w błaganiach, których nie można wyrazić słowami.
 
Kiedyś głosiłem kazanie w Etiopii, w pewnej wiosce, w której nie było wody. Nigdy nie znaleziono tam wody. Kobiety chodziły po nią do sąsiedniej wioski i była to marna woda, brudna. My mamy wodę w każdym punkcie domu i nie wyobrażamy sobie, jak to jest, gdy trzeba iść by ją kupić, jak to widziałem w niektórych krajach. Pewien włoski misjonarz miał dar wykrywania wody pod ziemią. Powiedział on, że pod tą wioską musi być żyła wodna. Z pomocą pewnego dobroczyńcy wykopano studnię. I właśnie tego wieczoru, kiedy ja przyjechałem, mieli usunąć ostatnią warstwę ziemi i sprawdzić, czy jest tam woda, czy jej nie ma. Ludzie miejscowi nie wierzyli w to. A tymczasem była tam woda, spod ziemi w tej wiosce wypłynęła woda. Dla mieszkańców był to cud. Grali na bębnach przez całą noc, żeby świętować. I pomyśleć, że oni chodzili tak daleko po wodę, a ona była tak blisko, pod ich stopami.
 
I kiedy mówiłem do misjonarzy o modlitwie, przyjąłem ten fakt za punkt wyjścia i powiedziałem: to samo dzieje się w naszym życiu duchowym. Chodzimy uczyć się modlitwy do różnych szkół, na prawo i na lewo, szukamy książek... (Oczywiście, to nie znaczy, że nie macie przyjeżdżać tutaj, do Centrum Formacji Duchowej: ja mówiłem to w czasach, kiedy młodzi Europejczycy jeździli na Daleki Wschód, żeby uczyć się modlitwy od bonzów). A modlitwa znajduje się tutaj, poniżej, w naszym sercu, bo otrzymaliśmy źródło modlitwy. I trzeba, żebyśmy również wykopali dół, usunęli tę ziemię, te odpadki.
 
 
Zobacz także
Paweł Kozacki OP
Kiedy stajesz wobec nieszczęścia, jakim jest utrata ukochanej osoby, kogoś, z kim dzieliłeś życie, z kim zjadłeś beczkę soli, kto był zawsze w zasięgu telefonu – możesz tylko zamilknąć. Czasami taki ból przekracza ludzką wytrzymałość. Sprawia, że człowiek niemalże popada w szaleństwo, szukając wszędzie śladów tego, kto odszedł. Zrozpaczony, chce zobaczyć postać zmarłego, usłyszeć jego głos, przebywać w miejscach, w których go widywał. Niepogodzony z odejściem wyrusza na poszukiwanie umarłego.
 
Paweł Kozacki OP

Kiedyś „leczył”, wyciągając rękę. Dziś w wyciągniętej dłoni ściska różaniec. Historia Staszka to opowieść o Maryi depczącej głowę węża. Jej początki – jak to zwykle bywa – były bardzo niewinne… Wszystko zaczęło się od tego, że Staszek chciał robić coś, czego nie umiał mój tata… a tata potrafił prawie wszystko – uśmiecha się Grażyna.

 

 
ks. Zbigniew Kapłański
Na początku września wracamy do szkoły. Niby długie wakacje, niektórzy zatęsknili, a jednak niejednemu się nie chce. Bo po co siedzieć w szkole, skoro tyle ciekawych wiadomości można poznać poza szkołą? Sięgnijmy dzisiaj do słów wypowiedzianych przez osoby, które zupełnie inaczej widziały ten temat...
 
 
___________________
 
 reklama