logo
Środa, 20 lutego 2019 r.
imieniny:
Anety, Lecha, Leona, Eucheriusza, Ludmiły – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Dariusz Piórkowski SJ
Wielkanocne cechy ucznia Chrystusa
Mateusz.pl
 


Przywrócić wiarę i nadzieję w swoich uczniach
 
Spotkanie Zmartwychwstałego Pana z uczniami nad Morzem Tyberiadzkim w Ewangelii św. Jana pozwala się zinterpretować na wiele sposobów. Na przykład, można na nie spojrzeć od strony wysiłków, jakie Jezus musiał podjąć, aby przywrócić wiarę i nadzieję w swoich uczniach. Albo za pomocą jakich znaków apostołowie rozpoznali swego Mistrza. W końcu ta poruszająca scena dyskretnie odsłania dwie istotne cechy ucznia Chrystusa ucieleśnione w Piotrze i w Umiłowanym Uczniu.

Chciałbym zatrzymać się na trzeciej możliwości. Piotr, obok Jezusa, jest najbardziej aktywną osobą w tej opowieści. Pierwszy podejmuje inicjatywę, podobnie jak w wielu innych sytuacjach w ewangeliach, a także zachęca pozostałych uczniów do działania. Z kolei Umiłowany Uczeń pierwszy rozpoznaje Zmartwychwstałego Jezusa, kiedy tylko słyszy słowa swego Mistrza.

Ciekawe, że Ewangelia św. Jana w przypadku Piotra kładzie akcent na jego miłość do Jezusa, podczas gdy w przypadku Umiłowanego Ucznia, Ewangelia podkreśla miłość Jezusa do jego ucznia. Myślę, że zarówno Piotr jak i Umiłowany Uczeń, by tak rzec, mieszkają w każdym chrześcijaninie i wyrażają dwie postawy, które powinny cechować każdego naśladowcę Chrystusa: Umiłowany Uczeń oznacza gotowość do przyjęcia Bożej miłości, a Piotr służbę wobec innych w odpowiedzi na zaoferowaną miłość Boga.

Umiłowany uczeń – uważny słuchacz i obserwator

Przyjrzyjmy się nieco Umiłowanemu Uczniowi. Św. Jan ukazuje go jako uważnego słuchacza i obserwatora, który w sumie niewiele mówi w całej Ewangelii. Pojawia się za to w decydujących momentach życia Jezusa. Uczestniczy w wydarzeniach, które stały się fundamentem chrześcijaństwa. Widzimy go najpierw podczas Ostatniej Wieczerzy jak spoczywa u boku Chrystusa. Następnie Umiłowany Uczeń stoi przed krzyżem i bierze Maryję „do siebie”. W dniu Zmartwychwstania wystarcza mu widok opasek i mar, w które owinięte było Ciało Chrystusa, by uwierzyć, że Pan żyje. Nad Morzem Tyberiadzkim szybko rozpoznaje Pana po słowach: „Dzieci, czy macie co na posiłek? Nie? To zarzućcie sieci po prawej stronie, a znajdziecie”. Rozpoznaje Go nie tylko po samych słowach, ale też po sposobie ich wypowiedzenia. Jakże słowa te są ujmujące i pełne troski o człowieka, która wyraża się w prozaicznym przyrządzeniu posiłku.

Umiłowany Uczeń, podobnie do Maryi ukazanej w Ewangelii św. Łukasza, jest osobą, która przede wszystkim słucha i rozważa to, co się dzieje. Potrafi sięgać pamięcią do minionych wydarzeń i odczytać ich znaczenie. Z tego powodu niemal natychmiast kojarzy fakt pustego grobu z wcześniejszą zapowiedzią tego wydarzenia przez Jezusa. W dzisiejszej Ewangelii prawodopodobnie przypomina sobie pierwszy cudowny połów ryb, podczas którego Chrystus powołał pierwszych uczniów.

Natomiast apostołów ogarnęła dziwna amnezja. Dlaczego? Ponieważ kiedy wcześniej Jezus trzykrotnie przepowiadał Wielki Piątek i Zmartwychwstanie, uczniowie albo byli zajęci innymi sprawami, albo udawali, że nie rozumieją, o co chodzi.

Nic dziwnego, że Chrystus stara się odświeżyć ich pamięć. Wraca do przeszłości, ale nie po to, by cokolwiek im wyrzucać i piętnować ich tchórzostwo. Jezus, aranżując okoliczności, sprawia, aby uczniowie w łodzi wspomnieli poprzednie dobre doświadczenie, kiedy zostali wezwani przez Niego do pójścia w Jego ślady.

Piotr – wziąć sprawy w swoje ręce

A Piotr? Ognisko i węgle rozpalone na brzegu przez Jezusa nawiązują do innego ognia, przy którym Piotr grzał się na dziedzińcu arcykapłana i zaparł się swego Mistrza. Ale wiemy, że zanim do tego doszło, apostoł wzbraniał się przed tym, aby Jezus umył mu nogi. Podczas gdy w innych Ewangeliach, Piotr wyznaje, że umrze z Chrystusem, w Ewangelii Janowej gorliwy apostoł przyrzeka, że odda życie za swego Mistrza, zastępując Go w Jego ofierze. Piotr przedwcześnie pragnie poświęcić się dla Chrystusa, uprzedzając ofiarę Dobrego Pasterza za owce.

 
1 2  następna
Zobacz także
Ks. Stanisław Haręzga
Życie każdego człowieka obfituje w rozmaite działania. Ich źródłem mogą być same tylko zmysły bez pomocy refleksji i sądu rozumu. Na wyższym poziomie stoją działania oparte na rozumnym spojrzeniu i roztropnym sądzie. Najwyżej zaś należy ocenić te ludzkie czyny, które wypływają ze źródła mądrości Bożej, rodzą się z łaski, z doświadczania obecności i mocy Pana Boga. Najlepiej jest, gdy ludzkie czyny pochodzą z głębi serca, które przenika Duch Boży.  
 
Przemysław Radzyński
Przed operacją czujemy potworny lęk. Boimy się, że zostaniemy uśpieni, że nie mamy kontroli nad sobą, nie wiemy jak to się skończy, czy się obudzimy – jesteśmy w rękach innych ludzi. Tak samo jest z operacją serca – wiesz, że jesteś w rękach Pana Boga i nie wiesz, co będzie po operacji; nie wiesz, jak będzie wyglądało twoje życie po tym zabiegu. Ale operacja jest koniecznością przestrzeni duchowej. 

Z ks. Michałem Olszewskim SCJ rozmawia Przemysław Radzyński
 
Przemysław Radzyński
Moim zdaniem duchowość mężczyzny jest ściśle związana z jego życiową sytuacją, z pełnionymi w życiu rolami. Ale wspólny mianownik, do którego z całą pewnością moglibyśmy to wszystko sprowadzić, to autentyczna potrzeba życia z Panem Bogiem, osobowym Bogiem. Mężczyzna ma taką potrzebę.

O męskiej duchowości opowiada ks. Michał Olszewski SCJ, w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim
 
 
___________________
 
 reklama