logo
Wtorek, 02 września 2014 r.
imieniny:
Ingrydy, Dionizy, Izy, Juliana, Stefana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
O. Józef I. M. Bocheński OP
Kazania i przemówienia
Wydawnictwo Salwator
 


ISBN 83-88119-45-1

(C) Wydawnictwo SALWATOR, 2001
30-364 Kraków, ul. św. Jacka 16


 


 

Kazanie na Boże Narodzenie

Jest dziś Boże Narodzenie, wielkie święto dla wszystkich chrześcijan. Ale Boże Narodzenie ma nie tylko religijne znaczenie i jest - tak mi się zdaje - czymś ważnym nie tylko dla chrześcijan. Z tym obrazem Maryi, Józefa i Dzieciątka, który stoi żywo w wyobraźni bodaj każdego człowieka u nas, wiąże się mnóstwo myśli dotyczących podstawowych spraw życia i doli człowieka, sensu jego życia. Mam kłopot, którą wybrać, aby o niej mówić. Tak na przykład fakt, że ludzie w naszej części świata przejęli się tym obrazem, jest jedną z najważniejszych podstaw demokracji: tego przekonania, że każdy człowiek - nawet najmniejszy - jest ważny i godny, skoro Bóg chciał się urodzić jako syn nędzarzy w stajni. Jest na przykład myśl o znaczeniu cichych, nieznacznych rzeczy, jak tego dziecka, które nie było - zdawałoby się - niczym, a miało przynieść światu największą rewolucję, jaką znają dzieje.

Ale ja, myśląc o Bożym Narodzeniu, natrafiłem na coś jeszcze innego, o czym chciałbym Ci słowo powiedzieć przy dzisiejszym święcie. Co mnie w nim uderzyło, to związane z nim uczucie - jakby to powiedzieć - świętości i rodziny i szczęścia, jakie ona powinna tworzyć. Mam u siebie taki ładny obrazek Świętej Rodziny, na którym jest ona odcięta od świata, sama, zajęta sobą i Dzieciątkiem. Obraz, stworzony przez wielkiego artystę, wypowiada lepiej, niż ja bym to potrafił słowami, tę wielką prawdę, że rodzina - każda rodzina ludzka - jeśli składa się z ludzi prawych i dobrych, jest rzeczą świętą i nietykalną, jedną z tych niewielu rzeczy na świecie, które są naprawdę wielkie i godne.

Ale ludzie tego często nie rozumieją. Jedni uważają rodzinę tylko za środek do jakichś wielkich idei społecznych, jak gdyby jakakolwiek idea miała w ogóle sens, jeśli nie służy temu właśnie, rodzinie. Urządzili życie tak, że ojciec i matka, zapracowani poza domem, nie mają ani chwili dla domu, i że z rodziny zostają strzępy. Inni patrzą się na nią jak na coś niższego, gorszego w porównaniu z tak zwanym "wielkim światem", z jego ruchem i "osiągnięciami", jak powiadają. Tak bywa nieraz i z młodymi, których ten świat ciągnie tak bardzo, że często dla rodziny mają tylko pogardę. Jest w naszej nowoczesnej technice także inne niebezpieczeństwo, którego Ty może nie znasz, ale które zawisło groźnie nad światem: wtargnięcie do domu, do rodziny tego samego "wielkiego świata" przez radio, a zwłaszcza przez telewizję.

I dlatego wydaje mi się, że dzisiaj warto przypomnieć te rzeczy. Nie wierz tym, którzy Ci opowiadają o wielkich ideach, a niszczą rodzinę. Nie wierz, kiedy Ci mówią, że ten wielki świat może Ci dać więcej niż ona. Wielki świat jest dla mężczyzny polem walki i pracy - on musi w nim tkwić, ale po to właśnie, by umożliwić tę najpiękniejszą rzecz, jaka istnieje - życie rodzinne. Nie wiem, gdzie Ty sam stoisz, czy masz ojca i matkę, czy żyjesz w domu, czy założyłeś już własną rodzinę. Jakkolwiek jest, popatrz no dzisiaj na ten obrazek i pomyśl o rodzinie. Pomyśl, czy zdawałeś sobie w pełni sprawę z tego, czym ona dla Ciebie jest, i zadaj sobie pytanie, czy czyniłeś, co mogłeś, aby jej życie było dobre i szczęśliwe? A jeśli czyniłeś, czy nie mógłbyś zrobić czegoś więcej? Coś, co Twojej matce, Twojemu ojcu, Twojej żonie byłoby miłe, co by pogłębiło Twoje życie rodzinne, uczyniło je lepszym? Dzisiejsze święto to właśnie po temu sposobność.

(25.12.1955)


Zobacz także
ks. Andrzej Zwoliński
Pomimo dobrych intencji niektórych terapeutów z bioenergetycznymi metodami leczenia wiąże się wiele zagrożeń. Sami terapeuci przestrzegają, że należy zachować niezwykłą ostrożność i roztropność przy korzystaniu z nich, by leczenie nie zamieniło się w kult oddawany obcym bożkom, sugestywnym uzdrowicielom lub magicznym przedmiotom, krwi...
 
Piotr Stefan
Patronka Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego św. Kinga Arpadówna (1234-1292) została niedawno ogłoszona opiekunką małopolskich samorządowców. Tak się ostatnio złożyło - o czym chętnie mówią starosądeckie siostry klaryski, strażniczki grobu Świętej i kustoszki jej sanktuarium - że Kinga zaczęła jawić się jako święta kobieta interesu, którą współczesne Polki, prowadzące własną działalność gospodarczą, chętnie widziałyby w roli ich szczególniejszej patronki. W związku z tym przypatrzmy się sylwetce Świętej w takim właśnie aspekcie...
 
ks. Krzysztof Wons SDS
Zapisane w Biblii historie o Bogu i człowieku są natchnione i ciągle trwają. Nie są jedynie historiami sprzed tysięcy lat. Dzieją się dzisiaj. Tak jest między innymi z historią Jonasza. Warto przeczytać i przemodlić Księgę Jonasza, aby uwierzyć, że miasto łajdaków może zamienić się w miasto świętych. Mogę w niej odnaleźć siebie z moją historią życia, z moim niedowiarstwem, z moim buntem i ...z "wielkimi oczami Jonasza", na widok których, co - "nie do wiary!" - nawracją się. Historia Jonasza pomaga mi także uznać, że jeszcze nie jestem święty i uczy jak odrzucić swój grzech bez odrzucania siebie. Przypomina, że Bóg daje mi "licencję" na czas wychodzenia z moich słabości i że ja również powinienem dać czas sobie i innym.
 


reklama