logo
Poniedziałek, 15 października 2018 r.
imieniny:
Jadwigi, Leonarda, Teresy, Florentyny – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aleksander Jacyniak SJ
Matka Boża Łaskawa
Posłaniec
 
fot. JAclou-DL, Statue | Pixabay (cc)


Turystów spacerujących krakowskimi Plantami zachwyca piękna, kamienna statua Matki Bożej w okazałej złotej koronie, w jednej ręce dzierżąca berło, w drugiej zaś połamane strzały. Przybysze z Warszawy ze zdumieniem rozpoznają w niej postać Matki Bożej Łaskawej, Patronki Warszawy.
 
Włoska Madonna w Polsce

Jak to się stało, że w centrum Krakowa - tuż obok Collegium Novum - można spotkać figurę Patronki Warszawy? I to nie tylko w tym miejscu! Wizerunki Mater Gratiarum Varsaviensis znajdują się na północnej fasadzie kościoła Mariackiego, w jego prezbiterium (z prawej strony, poniżej ołtarza Wita Stwosza), a także na frontonie pobliskiego kościoła sióstr prezentek. Co spowodowało rozkwit kultu warszawskiej Matki Łaskawej w podwawelskim grodzie? 
 
Kiedy przybył do Warszawy ks. Hiacynt Orselli, pijar, aby otworzyć pierwszą w Rzeczypospolitej powszechną szkołę, postanowił umieścić w kościele konwentu replikę obrazu z jego rodzinnych stron, Mater Gratiarum ze strzałami Pogromicielki zarazy. Obraz ten od kilku stuleci był otoczony szczególną czcią w Faenzie we Włoszech. Pobożny pijar zapewne nie przypuszczał, że warszawska replika obrazu wkrótce stanie się sławna na całe Królestwo Polskie, że jej kopie będą zamawiane do dziesiątków kościołów. A stało się tak za sprawą… morowego powietrza! 
 
Pogromicielka zarazy

W rok po instalacji obrazu w warszawskim kościele pijarów przy ul. Długiej, na rubieżach Królestwa wybuchła zaraza. Ks. Orselli przekonał warszawskich rajców, że wizerunek Mater Gratiarum ma moc powstrzymania epidemii, podobnie jak jego włoski pierwowzór. Kiedy więc zaraza niebezpiecznie blisko przybliżyła się do stolicy, na wniosek ks. Hiacynta obraz opuścił świątynię i był obnoszony po ulicach Warszawy i wzdłuż murów obronnych w asyście magistratu i ludu stolicy. Prośby o łaskę ocalenia zanoszone przez orędownictwo Matki Bożej Łaskawej zostały wysłuchane. Epidemia nie dotarła do miasta, ponieważ... nagle wygasła. Magistrat poruszony cudowną interwencją ufundował swej Wybawicielce wotywną królewską koronę i uhonorował tytułem Patronki Warszawy i Strażniczki Polski. Żywiono nadzieję, że jeśli z taką łatwością Matka Łaskawa połamała strzały zarazy godzące w stolicę Polski, to upora się także ze strzałami Turków i Tatarów najeżdżających rubieże Rzeczypospolitej.

Pijarzy posiadali na terenie Polski trzy drukarnie, dzięki czemu do rąk wiernych trafiały nie tylko obrazki Mater Gratiarum, ale także modlitewniki, gdyż w większości miast były erygowane Sodalicje Matki Łaskawej. Do szybkiego rozkrzewienia się kultu warszawskiej Madonny najbardziej przyczyniły się jednak paradoksalnie… epidemie nękające Rzeczpospolitą!
 
Wybawicielka Krakowa

Gdy przyniesiona przez Kozaków zaraza w roku 1708 dotarła do Krakowa, sytuacja w mieście stała się bardzo dramatyczna. Wobec powagi sytuacji, mimo modlitw w kościołach: Mariackim, przed słynącą cudami kopią obrazu Pani Jasnogórskiej, przed obrazem Smętnej Dobrodziejki u ojców franciszkanów, a także przed Matką Bożą Różańcową u dominikanów, Matką Bożą od Wykupu Niewolników u sióstr prezentek oraz przed Panią na Piasku u ojców karmelitów, arcypasterz Krakowa zdecydował się przywołać jako ostatnią deskę ratunku warszawską Matkę Łaskawą, słynną na całą Rzeczpospolitą specjalistkę od poskramiania zarazy. 

Według starych kronik w 1708 roku, kiedy w Krakowie panowało powietrze morowe, Michał Behm, radca krakowski, dostawszy z Warszawy od pewnego ojca pijara obrazek i informację o Najświętszej Pannie Łaskawej, wymógł u biskupa krakowskiego, że w Niedzielę Krzyżową odprawi pierwsze nabożeństwo do Mater Gratiarum. Aby odprawiać nabożeństwa, potrzebny był wizerunek Madonny. Biskup zarządził, by niezwłocznie namalowano go na północnej elewacji kościoła Mariackiego. Zgodnie z obietnicą kapłani (…) z ludem schodząc się gromadno, z wielkim nabożeństwem litanię co wieczór odprawiali(M. Dziewulski, Hamulec gniewu Bożego, Beatissima V. Maria de Gratis, Kraków 1723). Żarliwe prośby ludu Krakowa zostały wysłuchane i w krótkim czasie zaraza ustała. W dowód wdzięczności drugi obraz Madonny Łaskawej umieszczono w ołtarzu głównym. Malowidło różni się od pierwowzoru dodanym w tle widokiem Krakowa oraz inskrypcją wyjaśniającą symbolikę połamanych strzał w dłoniach Maryi.

Wdzięczni krakowianie całym sercem pokochali Matkę Łaskawą. Powstrzymanie zarazy, a później niezawodna pomoc i Jej opieka sprawiły, że Kraków, jako trzecie - po Warszawie i Wilnie - polskie miasto zostało oficjalnie powierzone pieczy Mater Gratiarum. Zawierzenie to, jak się wydaje, miało miejsce tuż po pierwszym, spektakularnym wygaśnięciu epidemii, ponieważ zapiski w kronikach miasta (W. Mączeński, Dziennik zdarzeń w mieście Krakowie w czasie konfederacji barskiej, Kraków 1911) mówią o udziale przedstawicieli magistratu w nabożeństwach ku czci Mater Gratiarum: Powziąwszy wiadomość o grasującym powietrzu koło Kamieńca Podolskiego i Lwowa, przed wielkim ołtarzem był wystawiony obraz Najświętszej Panny Łaskawej, a następnie niesiono go procesjonalnie wokół krakowskiego Rynku dla ubłagania ratunku dla miasta. (…) Była solenna wotywa przed wizerunkiem Matki Bożej Łaskawej, cum expositione Sanctissimi. Podczas całej uroczystości Magistratus cum communitate klęczał ze świecami. W czasie kolejnego ataku moru Miasto Kraków sprawiło wotywę w kościele archiprezbiterialnym Panny Maryi na ubłaganie, ażeby Bóg nasze miasto od tej plagi uwolnił. Po ustąpieniu zaś następnej zarazy została odsłonięta kamienna statua Sławnej Protektorki podwawelskiego grodu, Mater Gratiarum, dłuta Jana Krzyżanowskiego, ufundowana jako wotum dziękczynne.
   
Aleksander Jacyniak SJ
Posłaniec Serca Jezusowego, maj 2011
 
Zobacz także
MP
Podobnie jak pośmiertne odbicie ciała Jezusa na Całunie Turyńskim, cudowny obraz Matki Bożej z Guadalupe jest dla współczesnej nauki niewytłumaczalną zagadką. Kroniki mówią, że podczas objawień w 1531 r. Matka Boża zostawiła swoje odbicie na tilmie Indianina Juana Diego.
 
Józef Augustyn SJ
Każde nasze spotkanie z Jezusem jest spotkaniem z wiecznie żyjącym. Naszą modlitwą dotykamy wymiaru przekraczającego czas, dotykamy wieczności. Każda nasza modlitwa, choć dokonuje się w czasie, to jednak dosięga wieczności. Tę prawdę o wiecznym wymiarze naszej modlitwy dobrze podkreśla spotkanie Jezusa z uczniami nad Jeziorem Galilejskim. 
 
ks. Marek Dziewiecki
Być człowiekiem, to być kimś wolnym, czyli zdolnym do podejmowania decyzji. Zwierzęta nie dysponują wolnością i dlatego całkowicie podlegają instynktom, popędom oraz prawom ewolucji. Natomiast człowiek nie jest zdeterminowany ani instynktami, ani żadnymi innymi naciskami zewnętrznymi czy wewnętrznymi. Z tego powodu, jako jedyna istota na tej ziemi, człowiek nie jest bezwolną cząstką ewoluującej przyrody, lecz tworzy historię. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama